Kilka lat temu zajmowali się zupełni czymś innym: Paweł Kotwica jako architekt – projektował, a Piotr Piłasiewicz pracował dla wielu różnych firm w Polsce i na świecie jako zaopatrzeniowiec. Dlaczego zeszli ze swojej drogi zawodowej? Wszystkiemu winne jest Bractwo Bartne z Augustowa, bo obaj właściciele Augustowskiej Miodosytni są ściśle związani z bartnictwem i przywracaniem tej tradycji w Puszczy Augustowskiej.
- Po drodze na Ukrainę na kolejną wystawę dotyczącą ...
Kilka lat temu zajmowali się zupełni czymś innym: Paweł Kotwica jako architekt – projektował, a Piotr Piłasiewicz pracował dla wielu różnych firm w Polsce i na świecie jako zaopatrzeniowiec. Dlaczego zeszli ze swojej drogi zawodowej? Wszystkiemu winne jest Bractwo Bartne z Augustowa, bo obaj właściciele Augustowskiej Miodosytni są ściśle związani z bartnictwem i przywracaniem tej tradycji w Puszczy Augustowskiej.
- Po drodze na Ukrainę na kolejną wystawę dotyczącą bartnictwa, rozmawialiśmy o produkcji napojów na bazie miodu. Wymyślaliśmy, że może browar, może miodosytnia – wspomina Piotr Piłasiewicz. – A po dwóch dniach Paweł przyniósł już gotowy projekt, plan na lokal i kosztorys. Powiedziało się A, trzeba było powiedzieć B.
I tak w 2017 r. na ul. Tytoniowej 9 w Augustowie powstaje miodosytnia. - Na samym początku postawiliśmy na plan minimum: jeden zbiornik, kadź warzelna. Kiedy otrzymaliśmy pozwolenia, dalej to już był efekt skali - wyjaśnia Paweł Kotwica. - Nie jesteśmy beneficjentami programów unijnych, bo niewiele z nich ma wpisaną możliwość dotacji na produkcję alkoholu, dlatego budżet był nasz własny.
Pierwszym napitkiem wyprodukowanym przez Augustowską Miodosytnię był podpiwek. - Używamy do niego drożdży porterowych, dostępnych w sklepach dla browarników i słodzimy wyłącznie miodem – podpowiada Paweł Kotwica. – Produkcja trwa 4-5 dni.
Tak, jak podpiwek jest napojem szeroko znanym, tak nazwa kolejnego trunku brzmi tajemniczo: Zbicień. - To napój na bazie miodu. Na rozległych puszczach Wielkiego Księstwa Litewskiego i Korony zastępował piwo, bo dało się go wykonać z tego, co było dostępne na miejscu: z bartnego miodu, pędów sosny, owoców jałowca, chmielu – wyjaśnia Piotr Piłasiewicz. - W Polsce jesteśmy jedynymi, którzy robią Zbicień. Inni producenci są np. na Białorusi, ale dosładzają go syropem glukozowo-fruktozowym. U nas jest tylko miód, chmiel i drożdże – to skład chmielowego, a w leśnym są pędy sosny, 3 rodzaje chmielu, jałowiec, drożdże i miód.
W Miodosytni stoi też kilka kadzi z miodami pitnymi. Do produkcji trunków właściciele używają miodu od zaprzyjaźnionych pszczelarzy owoców z regionu, np. jabłek z Sejneńszczyzny – od Martensok. W niedalekiej przyszłości Augustowska Miodosytnia będzie rozbudowywana, zwiększy się powierzchnia i skala produkcji: z obecnych 16 tys. litrów do 60 tys. W budynku przy ul. Tytoniowej powstał już sklep oraz sala degustacyjna z przeszkloną ścianą, by można było obserwować proces produkcji.
W 2021 r. Augustowska Miodosytnia została zgłoszona do konkursu "Podlaska Marka" organizowanego przez Marszałka Województwa Podlaskiego. I owa markę zdobyła. Pod koniec 2021 r. w swojej siedzibie przy ul. Tytoniowej otworzyła podwoje "Muzeum Bartnictwa" przybliżającego tradycje, historię i rzemiosło bartników głównie z Puszczy Augustowskiej.
W poszukiwaniu źródeł podlaskiego złota